Sesja noworodkowa między 5 a 12 dniem życia – czy to nie za wcześnie?

I w mojej ofercie, i na stronach innych fotografów noworodkowych i rodzinnych  znajdziecie informację, że najlepszym momentem na sesję zdjęciową maluszka jest czas między  5 a 12, czy nawet 14 dobą po urodzeniu.

Przypuszczam, że wielu z Was zastanawia się, czy to nie za wcześnie, żeby angażować taką kruszynkę w takie ambitne przedsięwzięcia;) Zdarza się, że gdy jadę na sesję noworodkową to na miejscu oprócz rodziców zastaję również babcię. Stały tekst babć w tych okolicznościach brzmi: „Tak męczą tego malucha”. Babcie są oczywiście bardzo uczynne i pomocne podczas sesji, a mówią to ze szczerej troski. Jakiś czas temu wręczałam wizytówkę pewnej ciężarnej mamie, która przyznała, że teraz – przy drugim dziecku –  myśli poważnie o takiej sesji, bo jak urodziła pierwsze to była pełna obaw i się nie zdecydowała. Jak widać praktyka daje większą dozę spokoju i pewności. Przyznam, że i ja zanim wgryzłam się w temat sesji noworodkowych i zanim doświadczyłam ich praktycznej strony też z lekkim przerażeniem myślałam o układaniu przed obiektywem, przekładaniu i strojeniu takich maluchów. A co myślę i co wiem na ten temat dzisiaj?

Zaczynałam swoją przygodę fotografa noworodkowego od dzieci 14 dniowych. Dwoje lub troje moich pierwszych modeli było w tym wieku. Myślałam, że może tych parę dni więcej coś mi da, jakieś poczucie bezpieczeństwa… ale niby jakie? Czy z dzieckiem 14 dniowym nie trzeba się obchodzić równie ostrożnie i troskliwie jak z 6 dniowym? A czego dowiedziałam się pracując z noworodkami ponad dwutygodniowymi? Dowiedziałam się, że to już dość późno na typową sesję noworodkową, gdzie usypiamy dzieciątko po to, by ułożyć je w „słodkie pozy”. Na ogół udaje się choć na chwilę uchwycić maluszka śpiącego, ale przychodzi to z większym trudem i wysiłkiem dla mnie, dla rodziców i dla samego malucha.

 

 

Dzieci po przyjściu na świat rozwijają się w niesamowitym tempie. Dziecko 6 dniowe a 14 dniowe to już spora różnica. Nawet mamy przyznają, że faktycznie po 10 dniu życia dzidziuś jest bardziej aktywny, a wcześniej pozwalał się kłaść  tak czy inaczej, więcej spał, łatwiej zasypiał, itd. Dziś mam porównanie, bo za mną już sporo sesji i z tymi dwutygodniowymi i z kilkudniowymi. Z całym przekonaniem mogę powiedzieć: IM WCZEŚNIEJ TYM LEPIEJ! Dlaczego?

Dzieciom kilkudniowym -5,6,7 dni- jest, że tak powiem, wszystko jedno. Każda sesja noworodkowa charakteryzuje się tym, że samo robienie zdjęć to niewielki ułamek czasu spędzonego na sesji. Większą część stanowi karmienie, „odbijanie”, przewijanie, smoczek, płacz, noszenie, smoczek, przewijanie….   Im młodszy noworodek tym proporcje bliższe dłuższym okresom spania. Maluszki, naprawdę, jeśli mają pełen brzuszek i suchą pieluszkę to nie zwracają specjalnie uwagi na jakiegoś tam fotografa i jakieś nietypowe okoliczności wokół nich. Starsze noworodki na ogół są bardziej czujne, mają już bardziej rozwinięte umiejętności motoryczne, trochę więcej siły, dlatego są bardziej aktywne i lepiej orientują się, że dzieje się coś nowego.

Oczywiście wszystkie te moje spostrzeżenia i wnioski to średnia. Każdy człowiek, nawet ten najmniejszy ma inny temperament, inne upodobania. Niedawno zdarzyła mi się sesja z miesięcznym Antosiem, który słodko zasnął niczym 6 dniowe bobo i „pozował” tak długo jak chciałam, ale to absolutnie nie oznacza, że to norma w tym wieku.

Ja ze swej strony robię wszystko, żeby sesja przebiegła zgodnie z rytmem malucha. Musi być najedzony, robimy przerwy na karmienie, jeśli tylko widzimy, że tego potrzebuje, musi mu być ciepło i sucho. Nie zmuszam dziecka, do pozycji, w których nie czuje się komfortowo. Ważne jest dla mnie, żeby czuł się dobrze i wygodnie. Dlatego taka sesja z najmłodszymi to nie męczenie ich, ale dbanie o ich dobre samopoczucie. I jeszcze raz powtórzę, im młodsze dzieciątko, tym łatwiej je utulić w błogim śnie. Nie bójcie się kochani rodzice:)