Czy warto płacić za sesję noworodkową w epoce smartfonów?

No właśnie, zdjęcia ze smartfonów zalewają świat, zalewają pamięć naszych urządzeń. Osobiście nie mam nic przeciwko takim zdjęciom, sama je robię. Tym bardziej, że ich jakość jest już naprawdę zadowalająca.

Ale! Na ile zadowalająca? Oczywiście to zależy… od OKOLICZNOŚCI i PRZEZNACZENIA.

Posłużę się przykładem. Załóżmy, że idziesz do kina ze znajomymi. Czy zgrabny kucyk związany gustowną gumką ci wystarczy? Raczej tak, bo przecież sytuacja nie wymaga wyszukanej fryzury. A kiedy szłaś (czy pójdziesz) do ślubu i występowałaś w roli Panny Młodej,  ta sama fryzura, którą miałaś w kinie, prawdopodobnie byłaby  już niewystarczająca. Jestem przekonana, że zainwestowałabyś w profesjonalnego fryzjera i wizażystkę. Podobnie jest z robieniem  zdjęć. Są chwile, które warto utrwalić w profesjonalny sposób, aby stanowiły pamiątkę.

Narodziny dziecka to naprawdę wyjątkowy moment. Kochani rodzice, czas szybko biegnie i Wasze maluchy już nigdy nie powtórzą tego etapu w życiu. Cechy noworodkowe widoczne są jedynie przez kilka pierwszych dni życia. Kupujemy maluszkom drogie wyposażenie i naprawdę drogie gadżety czy zabawki. A co z tych rzeczy zachowa się na później, na pamiątkę?  O ileż ważniejsze są same maluchy, ich kruchość i słodycz. Czy można coś zrobić, żeby to utrwalić na długie lata? Jasne, można zrobić dobre zdjęcia.

No i tu wracam do WAGI OKOLICZNOŚCI. Zdjęcia cyknięte smartfonem w zwykłych domowych warunkach nigdy nie będą miały w sobie tej wyjątkowości i klasy, jaką można uzyskać dzięki świadomym zabiegom i umiejętnościom fotografa. Jedne i drugie można wywołać i włożyć w ramkę, czy podarować dziadkom. Ale tak wyjątkowy w życiu moment, jak przyjście na świat, zasługuje na wyjątkowe potraktowanie. Sesja noworodkowa zazwyczaj obejmuje ujęcia samego maluszka oraz najczęściej ujęcia z rodzicami. To naprawdę wzruszające kadry. A średnie ceny sesji fotograficznych w zestawieniu z cenami innych „dzidziusiowych zakupów” wcale nie są wygórowane. Tym bardziej,
że kryje się za nimi wiedza techniczna fotografa i doświadczenie nabywane przez długie lata, drogi sprzęt i oprogramowanie oraz sporo czasu poświęconego na wykonanie i obróbkę zdjęć.

Na zakończenie, jako dowód moich wywodów, pokazuję Wam własne zdjęcia z dzieciństwa. Pierwsze trzy– zrobione amatorsko, tym, co było akurat dostępne.

                             

Kolejne trzy – profesjonalne, robione przez zawodowego fotografa. Wiem, że czasy i technologia już nie te, ale pewna prawidłowość pozostaje. Poza tym, to nie tylko sprzęt robi zdjęcia, ale w pierwszej kolejności fachowe oko.  Jak widać różnica jest ogromna.  Tych zdjęć od fotografa nie muszę się wstydzić nawet dzisiaj.

                             

Nie mam niestety profesjonalnych zdjęć z sesji noworodkowej, nie było wtedy takiego zwyczaju i świadomości chyba. Jednak jestem wdzięczna i cieszę się, że mam jakiekolwiek porządne zdjęcia, które stały dumnie w ramkach i u babć i prababć, a ja dzisiaj wciąż lubię na nie patrzyć. I tu dygresja dla tych, którzy z jakiś powodów spóźnili się z sesją noworodkową – zróbcie cokolwiek jeszcze możecie, może sesję na pół roczku, na roczek…